polski english

Idea stworzenia Towarzystw Biznesowych

« Przejdź do listy aktualności

Szanowni Państwo!

Przygoda z networkingiem, jak z innymi dziedzinami, którymi się zajmuję, a które traktuję w kategoriach powołania – zaczęła się jednak dużo wcześniej. Bez przesady mogę powiedzieć, że pierwsze zainteresowanie networkingiem zacząłem przejawiać już w przedszkolu.


Fascynację architekturą zacząłem od obserwacji pracy mojego Taty (konstruktora), fundraising – od otrzymania w prezencie skarbonki… natomiast networking od obserwacji Mamy, w której notesie znajdowały się telefony do lekarzy wszystkich specjalności ze wszelkich szpitali. Dzięki temu nikt z rodziny nie był w razie potrzeby pozbawiony pomocy. Dzięki notesowi Mamy możliwe było załatwienie dowolnego badania w dowolnym miejscu.

Na tym jednak nie koniec, od małego obserwowałem także rolę osobistych relacji w rozwoju biznesu mojego Taty w szalonych latach dziewięćdziesiątych, wagę zaufania, wspólnych doświadczeń. Niedługo potem zauważyłem, że niektórzy pracownicy dostają robione przez Mamę paczki na Święta, a Tata z niektórymi kontrahentami rozpoczyna rozmowę od swojskiego „Szczęść Boże!”. Zorientowałem się, że biznes nie musi oznaczać płytkich, wyrachowanych relacji – wręcz przeciwnie!

Gdy w liceum zaczynałem własną przygodę z biznesem, debiutując z pierwszym legalnym brokerem korepetycji (pogotowienaukowe.pl) – szybko trafiłem do jednej z grup networkingowych w Warszawie. I choć było to z wielu względów świetne doświadczenie zawodowe – dzięki obcowaniu ze znacznie większymi od siebie nauczyłem się wiele oraz zdobyłem nie mniej świetnych kontaktów. Mimo to zawsze brakowało mi jednego – możliwości zejścia z relacją na głębszy poziom rozmowy – prócz spraw czysto zawodowych także na tematy poważniejsze. Ciężko było mi darzyć pełnym zaufaniem osoby, co do których nie miałem pewności, iż podzielają najważniejsze dla mnie poglądy – a nie mogłem być pewien, gdyż na spotkaniach panuje zazwyczaj nieformalna zasada, by „drażliwych” kwestii nie poruszać.

W pracy fundraisera przekonałem się, jak ważne są: zaufanie, rzetelność, prawdomówność i głębokie relacje. Nikt bowiem nie przekazuje darowizn komuś, komu nie warto ufać, bądź wobec kogo ma nawet najmniejsze zastrzeżenie. Strategia udawania jest tu zawodna i zazwyczaj  kończy się wielkim skandalem – fundraiser musi być autentyczny, wręcz przezroczysty. Dostrzegłem także, iż wobec takiego stanu rzeczy wiele osób odruchowo pozostaje nieufna, nie mogąc w standardowych rozmowach biznesowych poznać w pełni swojego partnera. Jako fundraiser związany z podmiotami, które działają przede wszystkim w świecie wartości, nieraz musiałem przekonywać darczyńców, że w świecie biznesu ludzi myślących tak jak oni jest znacznie więcej! Wielu wciąż nie może w to uwierzyć…

To wszystko skłoniło mnie do założenia Towarzystw Biznesowych. Pierwsze powstaje w Warszawie, choć zgłaszają się już pierwsi chętni z innych miast. Jak pisałem w Prospekcie Informacyjnym TBW, nie chodzi o stworzenie instytucji wyznaniowej – wręcz przeciwnie. Zależy mi jedynie na tym, by relacje biznesowe, prócz zwykłego koleżeństwa czy wspólnoty hobby, móc zakotwiczyć także głębiej. Wtedy bowiem powstają trwałe, długofalowe relacje, które przekładają się na długofalową, stabilną współpracę.

Nie tylko mam nadzieję, ale i jestem przekonany, że w niedługim czasie okaże się, jak bardzo byliśmy sobie potrzebni, a możliwości współpracy i łączenia sieci kontaktów (kluczem nie jest bowiem współpraca między członkami TBW, których docelowo będzie 30, co raczej możliwość uzyskania od nich rekomendacji w obrębie ich sieci – piszę o tym także w innym miejscu MERKURYUSZA) przełożą się na profesjonalizację i ulepszanie własnych usług. Za tym zaś szybko pójdzie dynamiczny wzrost zysków. Dzięki temu będziemy mogli rozszerzać własną działalność także o działania społeczne, prywatną filantropię, odpowiedzialność za własne otoczenie i jego przyszłość – nad reaktywacją których jako fundraiser pracuję już od półtora roku.
W oparciu o te cele oraz doświadczenia z innych grup networkingowych w Polsce i za granicą, razem z moim współpracownikiem – Łukaszem Zającem, zbudowaliśmy taką agendę spotkań członkowskich, by prócz sesji networkingowej zawierały one silny element szkoleniowy oraz krótką, inspirującą biznesowo lekturę z dziedziny duchowości. Łukasz będzie na każdym spotkaniu czuwał nad realizacją agendy oraz odpowiadał za to, by byli Państwo usatysfakcjonowani uczestnictwem w TBW. Współpracujemy od dawna i jestem przekonany, iż Towarzystwo Biznesowe Warszawskie rozwinie się pod jego okiem doskonale. By Go Państwu przedstawić, poprosiłem o krótki artykuł do tego numeru MERKURYUSZA.


Niektórzy narzekają na brak odpowiedzialnych, statecznych, uczciwych i etycznych milionerów w Polsce. Jestem przekonany, że spośród małych i średnich przedsiębiorców oraz przedstawicieli wolnych zawodów skupionych w Towarzystwach Biznesowych – a więc spośród Państwa – już za kilka lat powstanie ich cały zastęp.

Takiego sukcesu życzę sobie i Państwu!


Maciej Gnyszka
Założyciel Towarzystwa Biznesowego Warszawskiego